Jack Clemence

Brian Rascoe     Jack Clemence (właśc. Krzysztof Klimala) – urodzony w Knurowie, wystarczająco    wiele lat temu, by wreszcie postawić sobie jakiś cel w życiu.

 Zawód: technik informatyk
 Wiek: zmienny
 Cel: dotrzeć do Was.

 Polski pisarz – właśnie tak opisuje się Polaków, którzy napisali i wydali swoje własne  tytuły. Ja jednak nie dodałem tej informacji przy moim pseudonimie i nazwisku        powyżej.

 „Dlaczego piszesz?”
 „Co skłoniło cię do napisania tej książki?”
 „Skąd czerpiesz motywację i pomysły?”

Dość często słyszałem te pytania. Od znajomych. Na moich pierwszych Międzynarodowych Targach w Krakowie w 2015 roku. Zadawały mi je również osoby pracujące w bibliotekach, oraz sprzedawcy w księgarniach. Wielu chciało odpowiedzi, która również ich mogłaby zmotywować do działań w kierunku spełnienia swych marzeń. Jednak, ja sam nie do końca wiedziałem, dlaczego to robię.

Nigdy specjalnie nie lubiłem książek. Nie przeczytałem w swoim życiu prawie żadnej lektury szkolnej. Sięgnąłem jedynie po kilka specjalnych dla mnie tytułów: „Ojciec chrzestny”, „Hobbit”, saga i opowiadania o wiedźminie, kilka książek z serii o Harrym Potterze. Od małego jednak lubiłem filmy i bajki, w których z czasem zaczynałem dostrzegać pewną schematyczność. Im więcej ich zobaczyłem, tym mniej mnie zaskakiwały. Dzisiaj udaje się to jedynie niektórym tytułom, które bardzo cenię i jestem wdzięczny autorom za stworzenie ich.

Sam zawsze chciałem stworzyć jakąś wyjątkową pozycję. Film, grę komputerową, raz zdarzyło mi się nawet pomyśleć o przedstawieniu teatralnym, kilka razy o komiksie, chociaż talentem plastycznym nie grzeszę, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, by napisać własną książkę. Pod koniec gimnazjum miałem w głowie wiele pomysłów, które wydawały mi się bardzo ciekawe, ale nie miałem możliwości, by nadać im odpowiedni kształt, który inni mogliby zobaczyć i zrozumieć.

Pewnego dnia przedstawiłem jeden z moich pomysłów pewnej koleżance, chcącej wysłuchać stworzoną przeze mnie opowieść. Była do niej bardzo pozytywnie nastawiona i zaciekawiła ją, co bardzo mnie zaskoczyło. Podesłała mi stronę internetową, na której ludzie publikowali swoje teksty i nalegała, bym spróbował wcielić swój pomysł w życie. Tak zacząłem pisać, ze skutkiem, jak można się domyślać, niezbyt dobrym. Teraz powiedziałbym, że nawet fatalnym.

Ukończyłem książkę, ale nie pomyślałem, że w trakcie jej pisania można napotkać tyle trudności. Ciężko coś odpowiednio zapewnić, jeśli widzi się jedynie początek i koniec. Najtrudniej wytyczyć drogę i odpowiednio połączyć te dwa punkty, by wyglądało to sensownie i przekonująco. Wciąż mam ten nieszczęsny plik ze 170 stronami A4, który planuję w przyszłości przepisać w odpowiedni sposób.

Od tamtego czasu nie pisałem zbyt wiele, aż na początku trzeciej klasy technikum wpadłem na kolejny pomysł, który po trzech miesiącach wypocin przybrał bardzo zadowalający kształt. Uznałem jednak, że to wciąż za mało, aż wreszcie, ze zwykłego przypadku zrodziło się coś, co możecie teraz obserwować pod nazwą „Requiem Upadłych”. Książkę, która w zamyśle miała być krótką powieścią dziejącą się w czasach współczesnych, a która dokonała przemiany w potężną historię fantasy w steampunkowym świecie. Dla mnie jest ona nawet czymś więcej, jest częścią mnie, i żyje w moim wnętrzu, być może dla Was również będzie czymś więcej, niż tylko opowieścią.

Sam nie jestem w stanie stwierdzić, kiedy i jak to się stało. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że napiszę własną książkę i ją wydam, popukałbym się w czoło. Przypadek, czy przeznaczenie? Czas pokaże.

Większość autorów na tego typu stronach pisze nie tylko o sobie, ale i o swoich osiągnięciach, zdobytych nagrodach i uznaniach. Również chciałbym w przyszłości dodać tego typu informacje na swojej stronie, lecz póki co mogę Wam podarować jedynie to, jak i historię, którą stworzyłem.

Czy jestem więc pisarzem? Samemu nigdy nie zależało mi na tym, by być tak nazywanym, ale gdybym miał wybierać, wolałbym określenie twórcy światów, ponieważ zamierzam podarować polskiej, a również i kiedyś światowej literaturze, wiele, wiele więcej.

A czym kieruję się w tworzeniu swoich historii? Przede wszystkim solidnością i łamaniem schematów, które tak bardzo mnie irytują. Nie zamierzam również pisać o heroicznym boju Dobra ze Złem. Takie proste pojęcia dla mnie nie istnieją. Jak powiedział Antoni Radovic, którego może mieliście już okazję poznać: „Nie ma Dobra i Zła, są tylko gusta i charaktery.”

Komentowanie jest wyłączone